ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Bodyguard
miejsce pracy
Praca
triggery
In Los Angeles, everyone is a star
#1



Alexis wręcz nie mogła się doczekać gdy jej kontrakt dobiegnie końca. Rodzice młodej gwiazdki już ostrzyli ząbki by przedłużyć go, ale Remington nie da sobie wcisnąć większej ilości pieniędzy za kolejny rok z tym dzieciakiem. Dziewczę miało zaledwie osiemnaście lat i dostawała takie pieniądze, że była już ostawiona na lata. Remington nie lubiła uprzywilejowanych dzieciaków, którzy myśleli, że wszystko do nich należy. Sama na swoją reputację zasłużyła w wojsku i byłaby tam nadal gdyby nie psychika, która dała o sobie znać. Teraz? Teraz robiła za osobistą ochronę rozwydrzonych księżniczek. Po co ona się godziła na ten kontrakt no po co? Następnym razem najpierw wyszuka wszelkich informacji na temat potencjalnych klientów zanim się w ciemno zgodzi. Dobra kasa mówili... tylko nerwy zszargane!
Na planie filmu pojawiły się mocno spóźnione, bo księżniczka musiała mieć wystarczającą ilość snu, a wróciły praktycznie nad ranem z imprezy. Oczywiście sama Remington snu zaznała praktycznie wcale, bo i tak miała problemy ze spaniem. Dobrze chociaż, że młoda kazała sobie kupić kawę po drodze to Lex wzięła też dla siebie.
Stanęła nieopodal. Przynajmniej na planach filmowych nie musiała się kręcić tak bardzo za dziewuchą a jedynie mieć ją na oku. Czasami naprawdę czuła się jak opiekunka do dzieci, serio. Osiwieje przez tego gówniarza, a do czterdziestki brakowało jej zaledwie roku!
-Jeśli jej dzisiaj reżyser nie zabije to ja to zrobię - mruknęła do siebie obracając w dłoniach pusty kubek ze Starbucksa. Dzisiaj będzie potrzebowała wanny kawy, bo coś czuła, że pana S znowu wybierze się na imprezę o ile skończą w miarę wcześnie zdjęcia, a przy tym kilkugodzinnym spóźnieniu jest to wątpliwe. Miała cichą nadzieję, że dzisiaj młodej nie przyjdzie do głowy wykorzystywać Lex jako służącą 'wynieś, przynieś, pozamiataj'.

Leanna Russell
wiek:39 lat/a
wzrost:166 cm
dzielnica:bezdomny_a
mów mi:Ady
NIshii i cała ferajna
Awatar użytkownika
scenograf
-
-
Dam znać w razie potrzeby
The stars shine the most in the deepest of nights

Atmosfera na planie nie była najlepsza, to nie ulegało wątpliwości. Można wręcz powiedzieć, że to zbyt łagodne określenie, jednak takiego użyłaby sama Leanna. W rzeczywistości reżyser był bliski rzucania przedmiotami, toteż przezornie sprzątała wszystkie leżące luzem rekwizyty z zasięgu jego ręki, ktoś z asystentów pilnował, by w pobliżu nerwusa nie znalazły się przynajmniej żadne ostre przedmioty. Po kątach szeptano i wymieniano się teoriami, czy będzie reprymenda dla młodej aktoreczki, czy też unikną awantury. Bądź co bądź wszystkim zależało na dokończeniu pracy... no, prawie wszystkim. Ale bardziej dojrzała i odpowiedzialna część ekipy gotowa była przymknąć oko na wybryki gwiazdki, byle tylko zagrała swoje sceny i dała im spokój. Kto tylko mógł, unikał jej jak ognia. Działała na nerwy nawet takim oazom spokoju jak Russell, a to mówiło wiele, bardzo wiele.

Kiedy dziewczę w końcu zaszczyciło ich swoją obecnością, praca została w końcu realnie wznowiona — wcześniej na dobrą sprawę każdy tylko udawał, że coś zrobi, bo już i tak wszystko było przygotowane. Teraz ruszyli z robotą, krzątając się z miejsca w miejsce, żeby powtórzyć wszystkie ujęcia jak należy. Leanna na dobrą sprawę miała teraz wolne; korzystała z przerwy w nagrywkach żeby skonsultować to czy owo z innymi członkami ekipy, a obecnie odsunęła się na bok, by nie przeszkadzać. Przystanęła obok kobiety, która przyprowadziła młodą aktoreczkę i wyglądała z tego powodu na bardzo niezadowoloną. Można było strzelać, że to ochroniarka albo menadżerka, bo na pewno nie matka — tę też już tutaj znano.

Może czegoś pani potrzeba? — zagadnęła do nieznajomej łagodnym tonem, prawie pewna, że ta mamrotała właśnie pod nosem jakieś inwektywy. Jeśli zajmowała się pilnowaniem młodocianej diwy, z pewnością nie miała łatwego życia. — Warto skorzystać z tej chwili przerwy, póki trwa — dodała po chwili półgłosem, zerkając z ukosa na aktorów. Szykowali się właśnie do kolejnej powtórki sceny, bo gwiazda co chwila wybuchała śmiechem. Kolejne powtórki zapewne zajmą im długo, nikogo na planie już to nie dziwiło. Leanna mogła założyć się o własną głowę, że spędzą tu długie godziny; opiekunka kapryśnej aktorki mogłaby w tym czasie trochę się zregenerować, bo pewnie później czekał ją powrót do niańczenia rozwydrzonej małolaty.

            
Alexis Remington
wiek:35 lat/a
wzrost:163 cm
dzielnica:Arts District
mów mi:Wu | dziarski_tuptacz
Awatar użytkownika
Bodyguard
miejsce pracy
Praca
triggery
In Los Angeles, everyone is a star
Gdyby Alexis miała się zakładać z kimkolwiek to z pewnością postawiłaby na to, że dziewczynie się upiecze i nawet nic nie zostanie wspomniane o tym. To nic, że przesunęła wszystko o ładne kilka godzin. To nic, że normalni ludzie są tutaj od samego rana. Samej Remington byłoby naprawdę głupio z tego powodu, już pomijając fakt, że ona sama w życiu by się nie spóźniła. Jej wyuczona w wojsku rutyna nie pozwalała jej na spanie do późna, a wręcz przeciwnie. Godzina piąta i Lex była już na nogach, bez względu na to o której się położyła i właśnie dlatego dzisiaj potrzebowała hektolitrów kawy, bo jak tak dalej pójdzie to będzie miała niezłe problemy z utrzymaniem koncentracji. Tylko co ona może? Księżniczka i tak będzie robiła co chciała,, a teraz imprezy jej w głowie a nie bycie odpowiedzialnym dorosłym.
I chociaż nie była to jej córka, siostra czy ktokolwiek bliski to jednak czuła się głupio wchodząc na plan filmowy i widząc sporą ilość ludzi już od dawna czekających na jaśnie pannę. Widziała wściekły wzrok reżysera, który musiał złagodnieć by jaśnie panny panującej nie zdenerwować i by nie strzeliła fochem by przerwać tym samym zdjęcia na kilka godzin, a zrobiła to ponoć już wiele razy. Lex nie zwróciła uwagi na to, że ktoś obok niej się pojawił. Zbyt skupiona była na księżniczce i swojej irytacji względem jej osoby.
-Cierpliwości, świętego spokoju. Ewentualnie jakieś innej broni bym jej mogła łeb odstrzelić - rzuciła przenosząc wzrok na swoją chwilową towarzyszkę, która pewnie od samego wczesnego poranka również czeka na diwę. -I błagam nie pani. Nie czuję się aż tak staro. Lexi - przedstawiła się ładnie uśmiechając się równie uroczo. Tak, Remington potrafiła się uśmiechać nawet jeśli nie robiła tego bardzo często -Przerwy? Jak tylko się stąd ruszę to zaraz młoda będzie jojczeć, że czegoś potrzebuje i trzeba jej podać, ale jeśli mają tu dobrą kawę to z tych dobrodziejstw skorzystam bardzo chętnie - czasami zastanawiała się czy ona przeoczyła w kontrakcie fakt iż ma niańczyć małolatę czy chronić jej tyłek, bo miała wrażenie, że zmieniła niechcący zawód na niańkę. -Długo czekacie na panią 'potrzebuję moich siedem godzin snu'? - współczuła im wszystkim naprawdę.

Leanna Russell
wiek:39 lat/a
wzrost:166 cm
dzielnica:bezdomny_a
mów mi:Ady
NIshii i cała ferajna
Awatar użytkownika
scenograf
-
-
Dam znać w razie potrzeby
The stars shine the most in the deepest of nights

Czysto teoretycznie mogłaby zawinąć się gdzie indziej, jak najdalej od centrum wydarzeń, które w każdej chwili mogły przybrać niekorzystny obrót. Byłoby to na pewno wysoce taktyczne zagranie; gdyby młodej diwie znów przyszło do głowy się awanturować, jak to często się zdarzało podczas tej produkcji, nikomu nie uśmiechało się uczestniczyć w tej scenie. Nieważne, czy ktoś bardziej się tym denerwował czy tak jak Leanna umierał z zażenowania, kiedy już raz rozpętała się kłótnia, każdy znajdował się nagle na ostrzu noża.

Miała jednak słabość do pomagania ludziom, nawet jeśli tak naprawdę to nie była pewna, czy w ogóle cokolwiek wskóra. Nieznajoma bez wątpienia znajdowała się w trudnej sytuacji, z której jedynym realnym ratunkiem byłoby pozbycie się uciążliwej aktoreczki. Tego nikt nie mógł kobiecie zagwarantować, zaś półśrodki... cóż, niektórzy nie lubią się bawić z takimi rzeczami. Dlatego też Russell podchodziła do swojej rozmówczyni raczej ostrożnie, nie chcąc swoją nachalnością (o ile tak to można nazwać) jeszcze bardziej zepsuć jej humoru. To byłoby już po prostu zbyt przykre.

Jasne, żadnej pani — przytaknęła, uśmiechnąwszy się nieco szerzej. — Leanna. Niestety, nie mam pod ręką żadnej prawdziwej broni, tylko trochę rekwizytów. Te już wypróbowano, bez skutku — pozwoliła sobie zażartować. W rzeczywistości nawet trochę współczuła młodziutkiej gwiazdeczce, której ewidentnie nikt po prostu nie wychował na kulturalnego człowieka, przez co teraz na każdym kroku robiła sobie wrogów. Można było się spodziewać, że jeśli coś nie ściągnie jej na ziemię z piedestału własnej sławy, prędzej czy później zleci z niego na łeb, na szyję. I wtedy dopiero będzie nieszczęście.

Kawę da się załatwić, mamy całkiem przyzwoity ekspres. Powiedz tylko jaką. — No, może nie żadne fikuśne frappuccino z malinami zbieranymi przez zielonookie siedmiolatki o grupie krwi AB-, ale maszyna zapewniała niezłej jakości espresso ze świeżo zmielonych ziaren. Mieli na stanie cukier, mleko, nawet spieniacz! Dało się z tego sklecić całkiem różnorodne opcje w zależności od gustu.

Praktycznie za każdym razem, co najmniej godzinę. Teraz już po prostu układamy grafik tak, żeby myślała że ma przyjść na siódmą rano, ale i tak do co najmniej dziesiątej zajmujemy się czymś innym. Nie ma sensu czekać po próżnicy. — Wzruszyła lekko ramionami. Brak punktualności był karygodny, jednak na dziewczynę nie było mocnych. Nie chciała się dostosować, a skoro nadal upierano się, by to ona zagrała rolę, cała ekipa musiała sobie jakoś z tym poradzić. I nie ma przebacz!

            
Alexis Remington
wiek:35 lat/a
wzrost:163 cm
dzielnica:Arts District
mów mi:Wu | dziarski_tuptacz
Awatar użytkownika
Bodyguard
miejsce pracy
Praca
triggery
In Los Angeles, everyone is a star
W przypadku Lex niestety nie mogą usunąć się w cień czy po prostu na kilka godzin zniknąć, bo jej zadaniem było mieć na nią oko praktycznie cały czas. Pod tym względem ta praca działała mocno Remington na nerwy, a może to kwestia tego, że miała młodej diwy już po dziurki w nosie? Bo jeśli rozpęta się kłótnia to Lex będzie musiała być w pobliżu by dzieciak niczym przypadkiem nie dostał.
To, że Remington miała dość dziewczyny i gdyby mogła to by jej oczy wydłubała nie oznaczało, że będzie atakować wszystkich dookoła za to. Nie zawsze była oazą spokoju, ale jeśli nikt jej nic nie zrobił i po prostu postanowił casualowo porozmawiać to nie miał się czego obawiać. Alexis była potulna niczym baranek.
- No chyba, że masz jakąś poduszkę pod ręką. Można by po prostu udusić. Ewentualnie rzucić czymś może te klepki jej się poprzestawiają w tym przepitym mózgu - uśmiechnęła się pod nosem. Zwykle nie wypowiadała się na temat swoich zleceniodawców, ale po słabo przespanej nocy mogła być jedną z tych kobiet co to lubią o innych plotkować. Młodej sodówka uderzyła do głowy i jeśli rodzice dziewczyny w porę nie zareagują to nie skończy się dobrze, a sama Remington za nikogo dziecka nie będzie wychowywać co to to nie.
-Ja prosty w obsłudze człowiek jestem. Żadnych wymyślnych stworów. Zwykła czarna z cukrem i będę zadowolonym człowiekiem.- Nie miała zielonookich siedmiolatek będąc na misjach wojskowych z Marines, więc musiała się zadowolić zwykłą czarną jak jej dusza kawą. Te wymyślne to pija młoda diwa, która chyba dzisiaj naprawdę nie miała ochoty nic robić. Co z tego, że granie w filmach przynosi jej spory zastrzyk gotówki, który potem może przepierdolić dosłownie na głupoty.
-Mnie już dawno by strzeliło coś z taką diwą. Dziwię się reżyserowi, że jeszcze nie eksplodował - a widać było blisko, bo powtarzali scenę któryś raz w przeciągu tej krótkiej rozmowy. -Wybacz, że Ci marudzę. Nie powinnam - uśmiechnęła się przepraszająco do towarzyszki skupiając na niej swe spojrzenie na dłużej. -Chyba sama wstałam równie marudna co panna idealna i to się równa z tym, że dziewczę mi mocno działa na nerwy - wzruszyła ramionami próbując jakoś się wybielić -Załóżmy się o coś. Stawiam kolację, że ten cały film przez naszą małolatę zostanie przesunięty o co najmniej trzy miesiące - jak już ma sobie poprawić humor to może się założyć o głupoty.

Leanna Russell
wiek:39 lat/a
wzrost:166 cm
dzielnica:bezdomny_a
mów mi:Ady
NIshii i cała ferajna
Awatar użytkownika
scenograf
-
-
Dam znać w razie potrzeby
The stars shine the most in the deepest of nights

Poduszka pewnie by się znalazła, ale mimo wszystko, szkoda dzieciaka. Pewnie jakby się ktoś za nią porządnie zabrał... — Opadła dłonie na biodrach i przyjrzała się młodziutkiej dziewczynie. Chwilowo zajmowała się swoją pracą bez zbędnych awantur, więc atmosfera na planie odrobinę zelżała. Od czasu do czasu, gdy zdarzały się takie lepsze momenty, można było nawet uwierzyć w optymistyczną przyszłość aktorki. Leanna tak samo jak pozostali ubolewała nad koniecznością pracy z rozpuszczonym dzieciakiem, ale mimo wszystko nie potrafiła uznać jej za wroga publicznego numer jeden, przykry przypadek do odhaczenia. Nawet jeśli narzekała na kłopoty organizacyjne, to gdzieś w głębi serca wierzyła, że młodą da się jeszcze wyprowadzić na prostą. Musiałby tylko tego chcieć ktoś o odpowiedniej pozycji i autorytecie.

Proste zamówienia, takie lubię najbardziej — zaśmiała się krótko. Jeśli mogła chociaż tyle zrobić dla umęczonej życiem obstawy, była w stu procentach zdecydowana posłużyć za baristkę i kelnerkę w jednym. Na dobrą sprawę to przecież żaden wysiłek.

Hej, nie przejmuj się, czasem trzeba wyrzucić z siebie emocje — uspokoiła od razu swoją rozmówczynię. Od strony głównej części planu znów dało się usłyszeć podniesione głosy, a więc nastąpiło przynajmniej nieporozumienie. — Reżyser jakoś musi z tym żyć, chociaż wierz mi, też nie jest zachwycony. Nikt chyba nie jest. — Bywała wśród niemal wszystkich członków ekipy i wiedziała, że kogoś o pozytywnej opinii na temat młodej aktorki to ze świecą by szukać. Nawet ci, którzy doceniali jej talent czy urodę, szybko padali zniechęceni natłokiem kaprysów, uchybień i nieprzyjemnych interakcji.

Okej, mogę być optymistką i założyć się, że mniej — odparła rozbawiona. Przynajmniej tyle może mieć rozrywki w tej sytuacji. — Aczkolwiek trochę sobie poczekasz na tę nagrodę, według planu mamy kończyć zdjęcia dopiero w przyszłym miesiącu. Plus trzy... do października zdążysz o mnie zapomnieć — wytknęła. To była sprawa warto przemyślenia, szczególnie gdyby Lex zdecydowała się rzucić robotę i tym samym kontakt by się urwał.

Zaczekaj moment, skoczę po tę kawę — dodała zaraz, bo się zaczynały rozgadywać, a jej towarzyszka potrzebowała napoju mocy. Leanna nawet nie czekała na odpowiedź, tylko dyskretnie prześlizgnęła się do pomieszczenia służącego za kuchnię. Wróciła już z dużym kubkiem termicznym z zamykaną pokrywką, dzięki czemu łatwiej się go niosło bez ryzyka rozlania. Naczynie wręczyła nowej znajomej.

Na poprawę humoru, mam nadzieję.

            
Alexis Remington
wiek:35 lat/a
wzrost:163 cm
dzielnica:Arts District
mów mi:Wu | dziarski_tuptacz
Awatar użytkownika
Bodyguard
miejsce pracy
Praca
triggery
In Los Angeles, everyone is a star
-Myślisz, że to podziała? Dziewczyna już dorosła jest i z domu wyniosła pewne zachowania - szczerze? Lex nie wierzyła ani odrobinę, że młoda mogłaby jakkolwiek się zmienić. Sama Alexis wyniosła z domu zachowania wyuczone od ojca i może właśnie dlatego jest zamkniętą i oschłą kobitą, a przynajmniej zwala winę właśnie na niego. No, ale nie skreślała młodej tylko odliczała dni do zakończenia jej kontraktu z Remington. Potem to będzie problem kogoś innego, bo nawet jeśli rodzice dziewczyny będą chcieli dać jej lepsze warunki to nie było szans by Remington się zgodziła. -U was taki plus, że widzicie ją tylko na zdjęciach. Ja to muszę znosić praktycznie cały czas - zaśmiała się krótko. Nigdy nie narzekała na swoją pracę. Jasne dużo bardziej wolałaby być w Marines, ale niestety życie ułożyło się zupełnie inaczej. Jednak teraz przy tym zleceniu to Alexis musiała mieć pokłady cierpliwości. Dziewczyna nie była zła, bo dało się z nią normalnie porozmawiać na różne ciekawe tematy, ale jednak było rozpieszczona i to najbardziej zaczynało jej działać na nerwy.
-Ja mogę poczekać spokojnie. Jakby nie było ja wiecznie czekam wykonując swoją pracę - zaśmiała się i przyjrzała swojej rozmówczyni uśmiechając się lekko -Zapomnieć? Wątpię - tak mówiła tu o nietypowej urodzie kobiety, która wręcz przyciągała wzrok. Poza tym jeśli weszły w zakład to utrzymanie kontaktu jest priorytetem wręcz, więc z pewnością Remington jeszcze poprosi o numer kobiety.
Chciała ją zatrzymać, bo przecież żartowała i mogła sama odnaleźć express! Przewróciła jedynie oczami gdy kobieta zniknęła po kawę, którą defakto Lex mogoła sama sobie przynieść. Rączki i nóżki miała!
-Dziękuję - odebrała termiczny kubek i zaraz wzięła łyka gorącej kawy. Zdecydowanie tego jej dzisiaj potrzeba -Wiesz, że nie musiałaś? Mam rączki i jestem duża by sobie sama robić rzeczy - uśmiechnęła się lekko. Szczerze powiedziawszy to jeśli kobieta będzie jej towarzyszyć cały dzień przy zdjęciach to ten dzień nie będzie taki zły jak mógłby się wydawać. -Jeśli mogę zapytać. Czym się zajmujesz przy filmie? - tak była mocno ciekawa co jej towarzyszka robi na planie. Sprawdziła kontrolnie czy jej gwiazdka niczego nie potrzebuje i ostatecznie skupiła całą swoją uwagę na Leannie, bo to z nią prowadziła w tym momencie rozmowę.

Leanna Russell
wiek:39 lat/a
wzrost:166 cm
dzielnica:bezdomny_a
mów mi:Ady
NIshii i cała ferajna
Awatar użytkownika
scenograf
-
-
Dam znać w razie potrzeby
The stars shine the most in the deepest of nights

Tak naprawdę mało jest rzeczy nie do naprawienia, tylko ludzie zazwyczaj nie zdają sobie z tego sprawy — skonstatowała łagodnym tonem. To była jej osobista przypadłość, że zawsze wierzyła w istnienie dobrego rozwiązania... albo chociaż nie tak tragicznego, jak niektórzy próbowaliby ją do tego przekonać. Oczywiście, nie mogła niczego udowodnić, a w przypadku który właśnie omawiały pewnie mało kto byłby skłonny uwierzyć, że z młodą gwiazdą kina uda się jeszcze dojść do porozumienia. W tej branży szczególnie ciężko jest trafić na ludzi, którzy są gotowi na kompromisy.

To na pewno niełatwe zadanie — przytaknęła. Wyobrażała sobie, ile cierpliwości kosztuje praca ochroniarza w przypadku tak rozkapryszonego klienta. I racja, ekipa z planu odliczała chwile do zakończenia zdjęć i modliła się o to, by nie były potrzebne kolejne powtórki ujęć, ale później już mieli dziewczę z głowy. Leanna nawet nie widywała jej za wiele poza sytuacjami takimi jak ta, bo większość jej pracy odbywała się za kulisami. Nigdy nie zdecydowałaby się na zawód taki jak aktorstwo, w którym trzeba być wiecznie na świeczniku; ani nawet na jakikolwiek wymagający intensywnego kontaktu z różnymi ludźmi. Mogła być otwarta na nowe znajomości i chętnie rozmawiała nawet z obcymi, jednak podłoże zawodowe w jej odczuciu odbierało większość uroku takich relacji. W pracy człowiek się stresuje, denerwuje; lepiej wyrzucać swoje żale do obiektów martwych i to z nimi się przepychać.

W takim razie zakład stoi — potwierdziła, uśmiechnąwszy się nieco szerzej. Może dorabiała sobie trochę filozofii do słów kobiety, ale odnosiła wrażenie, że została dobrze przyjęta przez nową znajomą. Z początku obawiała się trochę, że niepotrzebnie przeszkodzi w samotnym przeżywaniu frustracji i zamiast pomóc, tylko bardziej nadszarpnie nerwy. Najwyraźniej jednak udało jej się zrobić coś dobrego dla drugiej osoby i z tego powodu była niezmiernie zadowolona.

Nie musiałam, ale chciałam — odparła rozpromieniona. — Nawet duże dziewczynki mogą czasem skorzystać z czyjegoś wsparcia. — A już szczególnie, gdy ktoś go dobrowolnie udziela. Zresztą, przejście się te trzy minuty po kawę nie było przecież żadnym wyzwaniem. Russell i tak nie miała chwilowo nic pilnego do zrobienia, więc równie dobrze mogła się przespacerować w tę i z powrotem — to dobre dla zdrowia.

Pracuję przy scenografii — wyjaśniła. — Głównie ręcznie robione rekwizyty. — Starała się, by w jej głosie nie było słychać tej dumy, którą czuła patrząc na swoje dzieła. W erze obróbki cyfrowej, kiedy większość efektu wizualnego zawdzięczało się ekspertom od animacji, porządnie zrobione rekwizyty stawały się jeszcze większym skarbem. Każda rzecz, którą Leanna wypuszczała z rąk, była dla niej cenna jak własne dziecko, nawet jeśli byłby to pierwszy lepszy drobiazg odstawiony zaraz na półkę.

            
Alexis Remington
wiek:35 lat/a
wzrost:163 cm
dzielnica:Arts District
mów mi:Wu | dziarski_tuptacz
Awatar użytkownika
Bodyguard
miejsce pracy
Praca
triggery
In Los Angeles, everyone is a star
-Pozytywnie patrzysz na wszystko - i to wcale nie było takie złe! Lexis po prostu przyjmowała wszystko takie jakie było bez zastanawiania się czy można to zmienić. Młoda była upierdliwa i według Remington tak już pozostanie. O ile nie zmieni otoczenia i nie znajdzie człowieka, który ją uspokoi, bo to akurat było przecież możliwe.
-Chciało się takiej pracy i bierze się wszystkich klientów to niestety robi się potem za opiekunkę - wzruszyła lekko ramionami. Dużo bardziej wolałaby być gdzieś na froncie i wykonywać tajne misje niż być ochroniarzem, ale zamknęła za sobą tą furtkę zwaną wojskiem i nie zamierzała jej otwierać. Poza tym nie była pewna czy mając prawie czterdziestkę na karku by ją nawet przyjęli. A bycie osobistym ochroniarzem nie było aż tak złe o ile nie trafiło się na kogoś rozpieszczonego do granic możliwości. Musi zacząć bardziej się interesować tym kogo jej proponują. Zresztą nie rzucała się na oferowane pieniądze. Po prostu nie potrafiła odpoczywać i po jednym kontrakcie już brała kolejny pierwszy lepszy.
Gdy Leanna przyjęła zakład to Alexis uśmiechnęła się szeroko. Teraz będzie musiała poprosić ładnie o numer, ale chwilowo jej się z tym nie śpieszyło. Poza tym bardzo jej odpowiadała ta pogawędka z nową znajomą i to właśnie na tym zamierzała się w chwili obecnej skupić. -Boże gdyby mój ojciec to usłyszał to by zaraz zrobił Ci niezłą litanię na temat tego, że ludzie muszą być samowystarczalni - roześmiała się. Na polu bitwy wsparcie jest potrzebne i to było wiadomo, ale w życiu normalnym według pana Remingtona to jednak każdy powinien liczyć tylko na siebie. -Ale ja bardzo doceniam i jak będzie następny raz to ja robię kurs po kawę - uśmiechnęła się szeroko. Lex rzadko kiedy się uśmiechała, ale jeśli już to robiła to wśród ludzi, których lubiła a kobietę obok faktycznie polubiła co jest dziwne, bo zwykle zajmuje jej sporo czasu by się przekonać do drugiego człowieka. Widocznie Leanna miała coś w sobie co przyciągało i sprawiało, że można było ją automatycznie polubić.
-O proszę. Artystyczna dusza i te sprawy? - uniosła brew. Imponowało, bo jedyne co Alexis potrafiła zrobić do z zamkniętymi oczami rozłożyć i złożyć karabin, ale to raczej nie było ani odrobinę artystyczne -Zakładam, że potrafisz przy tych rzeczach siedzieć godzinami co? - bo naprawdę była zainteresowana pracą kobiety.

Leanna Russell
wiek:39 lat/a
wzrost:166 cm
dzielnica:bezdomny_a
mów mi:Ady
NIshii i cała ferajna
Awatar użytkownika
scenograf
-
-
Dam znać w razie potrzeby
The stars shine the most in the deepest of nights

Nie zawsze, ale się staram — zaśmiała się, lekko zmieszana. Prawda była taka, że Leanna usiłowała być optymistką w każdej dziedzinie życia, a wątpliwości dopadały ją najczęściej w kwestii samej siebie. Była paskudnym tchórzem, do czego przecież nie mogła się przyznać dopiero co poznanej kobiecie, ale faktom nie dało się zaprzeczyć. W kwestii ponownego spotkania z siostrą wyobrażała sobie wyłącznie czarne scenariusze, a i nie raz zmagała się ze straszliwymi nerwami, gdy miała się ubiegać o kolejne posady. Wiara we własne siły stanowiła piętę achillesową panny Russell i na tym etapie życia chyba już nie było sensu z tym walczyć.

Na szczęście kontrakty nie trwają wiecznie — dodała nieco bardziej pozytywnym tonem. — No, chyba że sprzedałaś jej dusze na wszystkie wcielenia od obecnego włącznie, wtedy może być ciężko. — I nawet najlepszy prawnik nie pomoże. Nie żeby się na tym jakoś znała, ale tak na chłopski rozum można było założyć, że tak długiej umowy nie zawiera się bez co najmniej podpisu złożonego krwią na pergaminie. Czytała kiedyś trochę europejskich baśni ludowych i w wielu krajach tak właśnie wyobrażano sobie zawarcie paktu z diabłem. W obecnym przypadku mogło to być całkiem trafne porównanie.

Coś czuję, że nie dogadałabym się z twoim ojcem — stwierdziła, lekko rozbawiona. W przypadku konfrontacji twarzą w twarz na pewno poległaby sromotnie, ale i tak mogła z całą pewnością stwierdzić, że różnica zdań była wyraźna. Leanna znała osobiście kilka osób wychowywanych właśnie w imię zasady „samodzielność przede wszystkim” i zdążyła zauważyć, że choć osoby te były faktycznie niezwykle zaradne, to jednak przy tym ogromnie wyczerpane i nieszczęśliwe. Niektórym nawet mimo całej dobrej woli nie dało się pomóc, bo nawet oddanie komuś siatki do poniesienia traktowali jak swego rodzaju porażkę.

Zapamiętam i będę trzymać za słowo — wtrąciła zaraz, żeby odwrócić się od tych niezbyt przyjemnych rozmyślań. Nie były one przecież w tym momencie istotne i nie było potrzeby ich roztrząsać. Tym bardziej skoro nowa znajoma zainteresowała się też pracą Leanny, a to zawsze bardzo jej pochlebiało. Nie każdy chciał słuchać o żmudnym wyklejaniu koralikami i malowaniu kawą.

Pewnie można tak powiedzieć, — potaknęła, — chociaż niejeden artysta to by się teraz obraził. Mi nie zależy jakoś szczególnie na nowości i oryginalności, po prostu lubię robić ładne rzeczy. Albo i czasem nieładne, jeśli akurat trzeba. — W końcu nie każdy plan filmowy miał odwzorowywać baśniowe krainy rodem z disneyowskich animacji, ale Leanna raczej nie kręciła nosem. Jeśli mogła zrobić coś ciekawego, zawsze wskakiwała w projekt całym sercem i duszą.

            
Alexis Remington
wiek:35 lat/a
wzrost:163 cm
dzielnica:Arts District
mów mi:Wu | dziarski_tuptacz
Awatar użytkownika
Bodyguard
miejsce pracy
Praca
triggery
In Los Angeles, everyone is a star
- Nadal. Podziwiam - przyznała szczerze, bo sama w ten sposób nie potrafiłaby funkcjonować. Była realistką i widziała wiele rzeczy po prostu czarno-białe. Widziała za wiele zła podczas wszelkich misji by teraz mogła zostać niepoprawną optymistką jak jej towarzyszka i raczej nie zapowiadało się by to jednak w jakikolwiek sposób się zmieniło.
-Oh jeszcze nie zgłupiałam na stare lata by sprzedawać duszę komukolwiek - zaśmiała się krótko. Co jak co, ale jej interakcje z ludźmi były na tyle pokręcone, że to głowa mała. -Staram się nie godzić na dłuższe kontrakty niż rok bądź dwa lata. Nawet jeśli kartką przetargową są większe pieniądze - przyznała upijając kilka łyków wciąż ciepłej kawy i mimo iż nie wierzyła, że teraz kawa utrzymałaby ją przy nie spaniu to jednak miła ją dla smaku przede wszystkim -A ludzie tacy jak młoda utwierdzają mnie w tym, że roczne kontrakty są najlepsze - spojrzała w kierunku młodej gwiazdki, która właśnie ponownie wybuchła śmiechem przy jakiejś tam scenie. Jak tak dalej pójdzie to będzie tu siedzieć do późnego wieczora. Na szczęście mogła sobie pozwolić na jako taki relaks, bo jednak tutaj nie była mocno potrzebna. Studio było bezpieczne na tyle, że nie musiała zwracać na wiele rzeczy uwagi i mogła swobodnie skupić się na rozmowie.
-Mało kto potrafi się z nim dogadać, więc spokojnie nie jesteś sama - uśmiechnęła się szeroko skupiając ponownie swoją całą uwagę na kobiecie. Jej szanowny ojciec był specyficznym człowiekiem, więc nic dziwnego, że było małe grono osób, które potrafiło się z nim dogadać. Lexis była wychowana w wierze by liczyć tylko na siebie w życiu i może też dlatego była takim samotnikiem, ale i ona czasem potrzebowała pomocy drugiego człowieka. Zrozumiała to gdy zaczęła psychika jej dokuczać po stracie kumpla. Teraz? Teraz jest już dużo bardziej otwarta na pomoc niż jej staruszek.
-Robisz to tylko w ramach swojej pracy czy jednak gdzieś tam zajmujesz się tym w domu dla przyjemności. Nie wiem pleciesz bransoletki by je sprzedawać czy inne takie rzeczy? Jeśli to zbyt głupie pytanie to wybacz - uśmiechnęła się przepraszająco. Kobieta stojąca obok niej była cholernie nietypowej urody, a Remington nie była głupia i gdzieś tam podejrzewała, że należała do jakiejś konkretnej grupy etnicznej. Nie pytała, bo to już byłoby przegięcie pały.

Leanna Russell
wiek:39 lat/a
wzrost:166 cm
dzielnica:bezdomny_a
mów mi:Ady
NIshii i cała ferajna
Awatar użytkownika
scenograf
-
-
Dam znać w razie potrzeby
The stars shine the most in the deepest of nights

Uśmiechnęła się tylko, lekko zmieszana takim... komplementem? Tak to chyba powinna odbierać, a nie za bardzo wiedziała, co może w takiej sytuacji odpowiedzieć. Oczywiście, było jej miło, że jej zwykła — we własnym pojmowaniu — ludzka dobroć i pozytywne podejście do świata są przez kogoś doceniane. Wielu nazwałoby ją przecież słabą lub naiwną, co też by jej nie zdziwiło. Sama tak często o sobie myślała, kiedy sprawy jednak układały się nie tak, jak powinny.

To brzmi jak rozsądny plan — przytaknęła. W końcu każdy zawód ma swoją specyfikę i nie zawsze warto pakować się w długie umowy. Co innego jakaś praca biurowa, gdzie po rzuceniu wypowiedzenia można całkiem szybko znaleźć alternatywę. Szczególnie w branżach, gdzie liczy się dobra opinia i polecenia pocztą pantoflową, nie można sobie pozwalać na takie uchybienia jak wcześniejsze wycofanie z kontraktu. W przypadku długiego zobowiązania, ryzykowało się naprawdę wiele. Utknięcie w takim nieprzyjemnym układzie to przecież straszna mordęga i stres, co nie działa dobrze na zdrowie.

No tak, albo krótkie kontrakty, albo długa lista zastrzeżeń. — Tak to sobie przynajmniej wyobrażała. Przy ustalaniu warunków umowy na pewno trzeba było zabezpieczyć się przed nieprzyjemnymi sytuacjami, nawet jeśli nie sposób przewidzieć i odnotować wszystkich możliwych scenariuszy.

Pewnie nigdy nie będę musiała, to też jakaś pociecha — zauważyła. Jeśli tylko było to możliwe, unikała podobnych konfrontacji. Nie należała do tego gatunku ludzi, którzy lubią się kłócić dla samej zasady i chętnie odsuwała się na bok, gdy inni wyciągali działa. Nawet gdyby w wyniku jakiegoś kompletnie szalonego zbiegu okoliczności miała spotkać wspominanego właśnie ojca Lexi, asekuracyjnie trzymałaby się z dala od jakichkolwiek tego typu tematów.

Podobno żadne pytanie nie jest głupie. — Zaśmiała się krótko. — Jak mam czas to tak, chociaż raczej rozdaję niż sprzedaję. Kiepska ze mnie bizneswoman. — Uśmiechnęła się, lekko zmieszana. Ten świat był raczej domeną jej przyrodniego brata, ona tam co najwyżej pomagała przy organizacji. Zresztą, jakoś nie potrafiła się przemóc i czerpać zysków z rękodzieła, które tak mocno bazowało na jej pochodzeniu. Trzepanie kasy na kulturze, o której zachowanie walczyły kolejne pokolenia, jakoś zgrzytało z jej kodeksem moralnym. Wolała już, by przekazywanie tych wytworów wynikało z dobroci serca i sympatii, a nie chęci wzbogacenia.

A ty? Co robisz, kiedy nie zajmujesz się pilnowaniem sławnych i bogatych? — odbiła.

            
Alexis Remington
wiek:35 lat/a
wzrost:163 cm
dzielnica:Arts District
mów mi:Wu | dziarski_tuptacz
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fox Studios”